Twoje dziecko to Twoja sprawa cz.3 Asertywność, akceptacja i czas dla dziecka – jak budować zdrowe relacje w rodzinie?
Czy wiesz co oznacza modne ostatnio słowo Asertywność? To pewność siebie w każdych warunkach. To akceptowanie siebie, zarówno zalet jak i wad.
Czy Ty akceptujesz swoje dziecko tak po prostu, za to jakie jest? Nie kierujesz w jego kierunku dodatkowych zbędnych komunikatów? Kochasz go za to, że jest Twoim synem, że jest Twoją córką?
Jeżeli tak to super. W ten sposób wychowasz człowieka, który będzie potrafił siebie akceptować takim jakim jest. Zarówno z za dużym brzuszkiem jak i pojawiającą się łysiną.
Akceptacja bezwarunkowa
Poruszam tu bardzo istotną kwestię, mianowicie akceptację BEZWARUNKOWĄ. Niestety my rodzice często wysyłamy inne sygnały, akceptacji warunkowej. Czyli np.:
– Jeżeli posprzątasz pokój to cię pochwalę.
– Jeżeli zdobędziesz piątkę pójdziemy na lody, będziesz mógł grać
– Jeżeli pobawisz się z siostrą, to… .
Dziecko uczy się wtedy, że będzie akceptowane tylko wówczas, gdy spełni oczekiwania rodziców tak, aby ich zadowolić.
W tym momencie Ty jako rodzic budujesz w nim mylne wyobrażenie o zasadach panujących w życiu dorosłym oraz o samym sobie. Będzie myślało, że życie polega na spełnianiu warunków:
– Jeżeli się ustatkuję, to dopiero pomyślę o dziecku.
– Jeżeli zdobędę wymarzoną pracę, to dopiero pomyślę o przeprowadzce.
– Jeżeli skończę studia, to dopiero mogę myśleć o małżeństwie, itd.
Może i sam będąc teraz dorosłym tak właśnie myślisz? Zastanów się jak to było za czasów Twojej młodości? Skąd to się mogło wziąć?
Utrwalenie takiego wzorca spowoduje, iż dziecko, które nie spełni Twoich oczekiwań, będzie sfrustrowane, będzie się czuło winne, mało tego nawet może stać się agresywne jeżeli nie będzie sobie radziło z tą sytuacją.
Zaowocuje to tym, iż w przyszłości na pewno będzie miało problemy z pewnością siebie, bo wciąż będzie uważało, że musi na coś zasłużyć.
Komunikat „JA”
Drugą kwestią jest to w jaki sposób komunikujesz się, czy z pozycji „Ja” czy z pozycji „Ty”? Asertywna osoba nie oskarża drugiej strony tylko informuje ją co czuje i jak się czuje w związku z zaistniałą sytuacją. Na przykład:
– Bardzo się zdenerwowałam, gdy wróciłam z pracy i zobaczyłam ten bałagan albo
– Jak na mnie krzyczysz nie mogę zebrać myśli, aby spokojnie z Tobą porozmawiać.
Czy mówisz: nie denerwuj mnie, to twoja wina, dlaczego to wylałeś teraz muszę to wszystko posprzątać, uważaj bo jak tylko ojciec wróci, itd.?
Jeżeli tak to na pewno nie używasz komunikatu ja, o którym wspomniałam powyżej. Mówiąc mu tego rodzaju sformułowania:
- podcinasz mu skrzydła,
- rujnujesz jego wiarę w siebie i
- budujesz w nim poczucia winny.
Musisz być świadomy, że okaleczasz go w sposób trwały. A na jego fundamentach, postawie do życia będą głębokie blizny, których tak łatwo nie da się usunąć.
Jeżeli dorosła osoba ma taki duży problem, aby je usunąć to pomyśl o dziecku. O swoim kochanym, wyczekanym maleństwu, który może ma teraz 15 lat i przechodzi kolejną fazę buntu albo ma 20 lat i uważa, że sam wie lepiej. Nie krzywdź swojego dziecka tylko dlatego, że Ty nie potrafisz przyznać się do swoich uczuć, i że Ciebie nikt wcześniej nie nauczył rozmawiać.
Naucz go jak poprawnie się komunikować a w przyszłości ono będzie umiało zawalczyć o swoje oraz samo nie będzie krzywdzić innych obarczając ich poczuciem winny.
Czas wspólny z dzieckiem
Na koniec poruszę kwestię spędzania czasu z dzieckiem. Czasu, który jest w 100% dla niego.
Czy tak trudno znaleźć jest 15 min dziennie dla swojego dziecka? Dla swojego klejnocika, którego mamusia nosiła w brzuszku przez 9 m-cy i dzień w dzień mówiła do niego godzinami i czekała jak pojawi się na świecie. A teraz to samo dziecko codziennie czeka na ciebie, aż Ty wrócisz lub oderwiesz się od swoich spraw i poświęcisz mu choćby te 15 min. Tak, aby być tylko z nim. To jego czas, w którym czuje się ważny, potrzebny i zauważony. Dzięki temu wie, że może na ciebie liczyć bo codziennie poświęcisz mu te kilka chwil, bo to jest Wasz czas. Dzięki tak małej zmianie w tygodniowym harmonogramie możemy osiągnąć lepszą więź z własnym dzieckiem, odbudować zaufanie, pokazać mu, że jest dla nas ważne i dać radość z bycia dzieckiem.
Nie chodzi tu o spędzanie czasu z dziećmi tylko z jednym dzieckiem. Jeżeli masz dwójkę to każdemu z osobna poświęć chwilę tylko dla niego, bez rodzeństwa i bez taty, babci itp. Gdy posiada się już więcej dzieci czas ten można ograniczyć np. do 10 min, ważne aby powtarzać to systematycznie siedem dni w tygodniu.
Dlatego jeżeli dziecko pyta się ciebie czy pobawisz się z nim, nie zabijaj w nim asertywności, która się rodzi. Ciągłe odmawianie daje mu znak, że nie warto się starać, prosić bo i tak nic nie znaczy. Skoro tata czy mama mogą poświęcić 10-15 min (a często jest to dłużej) wiadomościom w telefonie czy na oglądanie telewizji, to co myśli Twój mały człowieczek? Jak myślisz czy czuje się on ważny i potrzebny? Czego go uczysz w takiej sytuacji?
Zostawiam Cię z tymi wszystkimi pytaniami.
Zastanów się jakie błędy popełnili Twoi rodzice wychowując Ciebie a potem jakie błędy Ty popełniasz teraz? Jesteśmy tylko ludźmi i nie ma co się tym wszystkim martwić. Jeżeli stwierdzisz, że coś jest do poprawki to nie zastanawiaj się dłużej tylko działaj już teraz.
Powodzenia…
