Czy na pewno powinnam to robić?
Czy powinniśmy kierować się w życiu tym co powinniśmy?
Dzisiejszym artykułem chciałabym zwrócić Waszą uwagę na to jaką relacje macie sami ze sobą. Jakie komunikaty do siebie wysyłacie? Czy wsłuchujecie się w swój organizm, w swoje myśli? Czy odczuwacie szacunek do siebie samych?
To takie proste?
Wydawałoby się, że wsłuchanie się w siebie to najłatwiejsza czynność pod słońcem, bo w końcu ze sobą jesteśmy na okrągło. Tylko czy rzeczywiście tak jest?
Niestety jak zawsze to co wydaje się najprostsze sprawia nam najwięcej problemów. Bardzo często ignorujemy sygnały jakie wysyła nasz organizm. Wszystko zrzucamy na poczet zmęczenia. Mówimy: wyśpię się i będzie dobrze/lepiej. Tylko co robić jak to nasze zmęczenia zdaje się nie przechodzić. Do tego dochodzą coraz częstsze bóle głowy i nie chęć do wykonywanych czynności?
Zawsze proponuje się w tym momencie zatrzymać i zastanowić się nad tym jak wygląda nasz każdy dzień? I nagle dochodzimy do wniosku, że po pierwsze prawie zawsze jest tak samo i że prawie nigdy nie robimy tego co chcemy a jedynie to co powinniśmy lub co gorsza to co wypada.
Gdy już to sobie uświadomimy to zadajmy sobie kolejne pytanie: czy chcę żeby tak wyglądało nasze życie? Czy chcemy, aby czas upływał nam z naszej karty życia tylko na to co robimy?
Często po takich przemyśleniach przychodzi refleksja i próbujemy zmienić nasze życie. Niestety często rzucamy się na głęboką wodę zamiast wprowadzać zmiany małymi krokami. Spróbuj zrobić chceklistę.
Powinienem, bo tak wypada
Relacja z samym sobą jest równie ważna jak relacja z innymi. Tak jak w życiu nie lubimy nikogo zmuszać do niczego tak i samych siebie nie powinniśmy do niczego zmuszać. Ile razy zrobiliście coś bo „powinniście”, bo „tak wypadało”. Są to zdania, które zazwyczaj pierwszy raz słyszymy od tych co nas wychowują:
Powinieneś zjeść te warzywa.
Powinieneś był więcej się uczyć.
Powinieneś był przeprosić.
A co jeżeli ja nie mam ochoty robić tego co powinniśmy? Jeżeli pragniemy głównie robić to co chcemy i z czym się czujemy dobrze?
Czyż właśnie takie podejście nie jest najlepszym pokarmem dla szacunku do samego siebie? Mam plan i chcę go zrealizować. W sytuacji, gdy swój czas będę poświęcała tylko na to co powinnam lub na to co wypada, nigdy nie posunę się do przodu. Prawda jest taka, że świat tak pędzi do przodu. I jeżeli wydaje nam się że my stoimy w miejscu to tak naprawdę się cofamy.
Na szkoleniu usłyszałam…
Usłyszałam na jednym ze szkoleń takie stwierdzenie, że od nadmiaru tego wszystkiego czego w życiu tak naprawdę nie chcemy puchanie nam głowa. To z kolei doprowadza nas do frustracji a w konsekwencji do złości skierowanej do siebie oraz na zewnątrz do innych. Takie zachowanie i działania, które doprowadzają nas do takiego stanu nam nie służą. Dlatego jak najszybciej zastanówmy się się nad tymi wszystkimi naszymi powinnościami. Możemy je wypisać a następnie uwalniać się jeden po drugim rozkładając oczywiście wszystko w czasie, z góry założonym. Żeby się od nich uwolnić zadajmy sobie pytanie co czuję gdy myślę o tym co powinnam wykonać a co w trakcie wykonywania już tej „powinności”. Czy jestem zadowolona, czy czuję wewnętrzny spokój? A jak wypełnić lukę, która pozostanie? Zastanówmy się co jest dla nas ważne i na co chcielibyśmy przeznaczyć ten zaoszczędzony czas a może nie na co a na kogo.
Podsumowując
Wszyscy mamy obowiązki i dobrze. Poczucie obowiązku czasem sprowadza nas na ziemie, ale nie pozwólmy, aby one przyćmiły nam czas na to co powoduje, że nasza dusza śpiewa a serce się raduje.
Powodzenia …
PS. Czy ty też wykonujesz rzeczy, bo tak wypada?
